Ubezpieczenie – ratunek, czy oszustwo

Bardzo mi przykro, ale reklamacja została odrzucona. Może się Pan jeszcze odwołać, jednak…
Właśnie tak wygląda często zakończenie rozpatrzenia reklamacji ubezpieczeń zwanych też „rozszerzeniem gwarancji”, „pakietem bezpieczeństwa” etc. Rozgoryczonych klientów nie brakuje w sieci. Obarczają oni winą firmy, które tworzą skomplikowane umowy ubezpieczeniowe, mityczne już „drobne druczki”, czy stosują „prawne sztuczki”. Często też winnymi okazują się sprzedawcy, którzy nie poinformowali o warunkach umowy, zwłaszcza o wyłączeniach. Kto jest tak naprawdę winny? Czy ubezpieczenia są jednym wielkim oszustwem?

Wszystko zależy od konkretnej sytuacji. Na tak ogromnym rynku jak rynek ubezpieczeniowy łatwo można paść ofiarą tzw. „niedozwolonych praktyk”. Mowa tutaj o zwyczajnych oszustach, którzy konstruują pokrętne umowy niezgodne z prawem. W takim wypadku klient jest wręcz zobowiązany poinformować o sytuacji Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK). Dodatkowo urząd ten prowadzi rejestry klauzul niedozwolonych w umowach ubezpieczeniowych. Jeżeli wiec padniemy ofiarą naciągaczy, mamy duże szanse na pomoc, co jednakże często oznacza czasochłonną przeprawę przez sądy. Często jednak nieuczciwi przedsiębiorcy już postraszeni tym urzędem, zmieniają podejście do klientów.

Znacznie jednak częstszym problemem z ubezpieczeniami jest analfabetyzm, lenistwo lub… zbytnia ufność. Uśmiechnięty sprzedawca liczy zarabiane właśnie szekle, a klient podpisuje cyrograf. Sęk w tym, że umowy trzeba czytać. Od deski do deski. Nie każdy pakiet dodatkowych usług obejmuje to samo. Są takie, które jedynie przedłużają standardową gwarancję. Obejmują więc tylko tzw. wady fabryczne produktu, które mogą wyjść po pewnym czasie użytkowania. Są takie które obejmują uszkodzenia powstałe z winy użytkownika. Trzeba jednak zwrócić uwagę czy nie chodzi jedynie o uszkodzenia spowodowane przez osoby trzecie. W takiej sytuacji różnica pomiędzy przypadkowym upuszczeniem telefonu na ziemię z powodu gapiostwa, a w wyniku hamowania tramwaju robi bardzo kosztowną różnicę. Również różnica pomiędzy „kradzieżą”, a „kradzieżą z rabunkiem” jest bardzo wymierna.
Kolejną kwestią są tzw. „wyłączenia”. Naprawdę warto przeczytać je wszystkie. O ile wojna nuklearna, tsunami, czy trzęsienie ziemi nie powinno budzić naszego niepokoju, gdyż stanowi jedynie zabezpieczenie ubezpieczyciela przed masowymi katastrofami i bankructwem. O tyle warto się upewnić czy z ubezpieczenia nie są wyłączone dzieci, zwierzęta oraz inne czynniki.

Dyskusja przeciwników i zwolenników ubezpieczeń zapewne będzie trwała wiecznie. Pewnym jest jednak, że żyjemy w świecie, gdzie umowy trzeba zawsze czytać. Gdyż o ile są sporządzone zgodnie z prawem, winnym jest zawsze podpisujący ją konsument.